Książki

„Disko” czyli efekt stroboskopowy. O debiutanckiej powieści Anny Dziewit-Meller

14 marca 2017
reklamy z lat 90-tych

Uciekam na moment od głośnych literackich nowości i Krakowa. W krótkim wypadzie do Katowic towarzyszy mi debiutancka powieść „Disko” Anny Dziewit-Meller, nominowana w 2013 roku do Nagrody Literackiej Gryfia (obok „Bach for my baby” Justyny Bargielskiej, „Ciemno, prawie noc” Joanny Bator czy „Pasji według św. Hanki” Anny Janko; nagrodę tak czy owak zgarnęła wówczas Zyta Oryszyn za „Ocalenie Atlantydy”). Nieprzypadkowo wiozę „Disko” do Kato, bo akcja tej „brawurowej farsy o pedofilu” (jak głosi notka towarzysząca nominacji do nagrody) rozgrywa się właśnie na Śląsku. W latach 90-tych. Podobno.

Czytaj dalej…

Książki

Kto jest kim w prozie polskiej. O pierwszym spotkaniu z Maciejem Miłkowskim

8 marca 2017
Kraków, Kazimierz

Snuję fantazję o długim, błyskotliwym i wyczerpującym tekście na temat opowiadań z „Drugiego spotkania” Macieja Miłkowskiego. Roi mi się recenzyjka, w której doniosę o stylistycznych zabiegach, dowiodę narracyjnych trików i dam świadectwa intertekstualnych gier autora. Palę się doń (do tekstu), żywą chęcią płonę. Chęć ta jednak, psiamać, pracy mi nie słodzi. Za to fantazja (kolejna, a dużo ich coś wokół Miłkowskiego) o tej pracy rozmyślnym porzuceniu – owszem, kojąca. Bo napisać ten tekst to byłoby tak, jakby rolkę sushi nożem wzdłuż rozkroić, rozwinąć, rozgrzebać i po kolei z osobna ingrediencje łykać. Barbaria!

Czytaj dalej…

Książki

Nie wychodzi się z drzewa środkami drzewa. Michał Cichy i jego Paterson

7 marca 2017
Michał Cichy "Pozwól rzece płynąć" Jim Jarmusch "Paterson"

Nowa książka Michała Cichego „Pozwól rzece płynąć” to, najskromniej rzecz ujmując, collage zmysłowych doświadczeń Warszawy (ściślej: warszawskiej Ochoty), sampling codziennych głosów miasta i kronika nieuchronnie traconego czasu. Collage żywi się różnorodnością materiałów i tworzyw, drobiazgami, fragmentem. A ponieważ wybrał sobie autor fragment jako metodę zapisu oraz kompozycyjną zasadę tekstu, to tę książkę myśli się właśnie tak, jak została napisana – urywkowo, krok po kroku, sukcesywnie. Tak też chciałabym o jej lekturze opowiedzieć.

Czytaj dalej…

Książki

Najgorszy uczeń w klasie. O miłosnej korespondencji Iwaszkiewicza

2 marca 2017
Wszystko jak chcesz, Jarosław Iwaszkiewicz, Anna Król

Nie analizuje się najintymniejszych pożegnań, wyznań miłości i bezsiły, pisał o poemacie Miłosza „Orfeusz i Eurydyka” Dariusz Czaja (więcej o utworze w poprzednim wpisie). Czyżby? Roland Barthes był zgoła odmiennego zdania. Więcej – wywrócił miłosny dyskurs na nice, rozłożył go na czynniki pierwsze – gesty, westchnienia, afekty. Trudno tak wysoko podniesioną poprzeczkę przeskoczyć. Pozostaje się do niej jedynie przymierzyć. Listy Iwaszkiewicza zebrane przez Annę Król w tomie „Wszystko jak chcesz” z „Fragmentami dyskursu miłosnego” czyta się idealnie. Barthes pozwala przez Iwaszkiewicza przepłynąć, ale – nie da się ukryć – na wdechu. Długość oraz intensywność lektury zależą od tego, jak dobrze radzimy sobie bez akwalungu.

Czytaj dalej…

Kino

Orfeusz, ten weirdo. Dolan, Warlikowski, Miłosz, Stokłosa

1 marca 2017
To tylko koniec świata, plakat

Z ekranów schodzi właśnie „To tylko koniec świata”. Najnowszy film Xaviera Dolana zagrał mi na nerwach, znużył i rozczarował. Wychodząc z kina utyskiwałam, że genialny Kanadyjczyk, niegdysiejszy cinema’s hottest enfant terrible jest już chyba tylko terrible. A następnego dnia rano… chciałam koniecznie „…koniec świata” zobaczyć jeszcze raz.

Czytaj dalej…

Książki

Fiedorczuk, Franczak, Halber, Pleijel – odstresuj się i połącz kropki

9 lutego 2017
burdel w aucie

Książki, które ostatnio wpadają mi w ręce, wbrew oczekiwaniom i wszelkiej logice, układają się w opowieść o kobietach, depresji i skłonności do uzależnień. Pomimo amplitudy narracyjnych temperatur, geograficznego dystansu dzielącego bohaterki (od Szwecji przez Polskę po Włochy) oraz różnicy czasu, w którym się światy przedstawione moich lektur obracają – wszystkie oblewa jednakowo zimna fala smutku.

Czytaj dalej…

Kawałki

The Final Countdown. „Kosmos” albo misterium Garbaczewskiego w Teatrze Starym

25 listopada 2016
Kosmos Garbaczewski Teatr Stary

Zaczyna się odliczaniem przypominającym znane z filmów sceny startu wahadłowca. Odliczaniem, które wprowadza w stan hipnozy. Niski męski głos zza sceny prędko nakreśla czasoprzestrzeń (październik, Zakopane) a następnie zderza bohatera i widza („jak tylko powiem dziesięć”) z zagadką, od której wszystko bierze swój początek (powieszony wróbel). Słowem: wyrzuca w „Kosmos”.

Czytaj dalej…